2018 W PIGUŁCE

Witam Was w nowym roku.

Nie było mnie tu jakiś czas, miałam szalony koniec 2018, trochę problemów zdrowontych i inne sprawy które skutecznie zaprzątały mi głowę. Po krótce postaram się podsumować ubiegły rok. Podsumowanie będzie dość osobiste, będą tu nasze ważne momenty z życia (blog to przecież nasz pamiętnik).

STYCZEŃ

Amelka pierwszy raz założyła łyżwy, śmigała jak zawodowiec.

Spadł śnieg i mogliśmy pokazać go pierwszy raz Borysowi.

Amelka przeszła operację wycięcia „gulki” ze stopy.

LUTY

Borys leciał pierwszy raz samolotem do Warszawy, gdzie mieliśmy przyjemność uczestniczyć w fajntm evencie. Poznał super dziewczyny i nowych kumpli 😉

Jak co roku brałam udział w balu karnawałowym organizowanym przez moich rodziców (jako fotograf oczywiście).

Udało mi się namówić Przemka na sesje rodzinną (nie wiem dlaczego wcześniej takiej nie zrobiliśmy).

Podjęliśmy współpracę z marką Reserved. Stworzyliśmy dla nich kilkadziesiąt fajnych zdjęć i mieliśmy przy tym sporo zabawy.

MARZEC

Kolejne sesje dla Reserved, które okazały się niemałym wyzwaniem dla mnie jako fotografa-mamy. Podziwiam wszystkich dziecięcych fotografów za cierpliwość i wyrozumiałość.

Amelka uczestniczyła w pokazie mody dziecięcej Sylwii Majdan, to był jej pierwszy taki występ przed publicznością, a ja po raz pierwszy poprowadziłam taką uroczystość. Trema była ogromna, ale cudowna atmosfera rozładowała napięcie i wszystko wyszło idealnie.

aha i obcięłam Amelce grzywkę, bo chciała – wyglądała super, ale po 5 minutach już się jej znudziła …. i co teraz? 😀

Pod koniec miesiąca uczestniczyłyśmy z Amelią w projekcie iPerfumy, którego rezultaty możecie obejrzeć na YouTubie. To nasze drugie tak profesjonalne nagranie (zaraz po dniu mamy z Renee). Było sporo zabawy i śmiechu, Amelia wymalowała mnie po całości i miała przy tym niesamowity ubaw.

KWIECIEŃ

Amelia straciła pierwszego mleczaka (10.04.18).

Miałam przyjemność wcielić się w modelkę stanąć przed obiektywem Natalki Sobotki. Był to fajny babski wypad nad jezioro.

Amelka znów pięknie pozowała do zdjęć dla Reserved. To był baaaardzo ciepły kwiecień. Taka przygoda z fotografią dzięki tej współpracy dużo mnie nauczyła. Zaczęłam inaczej patrzeć na zdjęcia i zapragnęłam poduczyć się, tak dla samej siebie.

 

Pod koniec kwietnia wyjechałam na Blog Conference , które odbywało się w Poznaniu. Dla mnie to taki ‚kop motywacyjny’ i skarbnica wiedzy, jeśli chodzi o funkcjonowanie w tym wirtualnym świecie. Miałam możliwość wysłuchania ciekawych prelekcji, spotkania interesujących ludzi i spędzenia trochę czasu z osobami które lubię i szanuje z internetu.

Po powrocie załapałyśmy się jeszcze z Amelią na przecudną, wiosenną sesję ‚mama i córka’ u Agi Tylki. Nie powiem, bo zmolestowałam prawie Agę o termin ;P zależało mi na zdjęciach z tym pięknym drzewem, które kończyło zaraz swoje kwitnienie. Koniecznie bądąc w Szczecinie pod koniec kwietnia odwiedzcie park Kasprowicza, Jasne Błonia, drzewo jest niedaleko pomnika Trzech Orłów.

MAJ

7 maja założyłam aparat stały na zęby. Każdy ma jakieś kompleksy, mniejsze czy większe, ale ma. Moim były ukruszone od zgrzytania w nocy jedynki, które po wyjściu ósemek zaczęły na siebie zachodzić. Dopiero teraz mogłam pozwolić sobie na ten wydatek i zadbać o swój uśmiech.

Po prawie 6 latach założyłam mini. haha. Śmieje się kiedy to piszę, bo przecież co to za wyczyn? Dla mnie to przełamanie swojego kolejnego kompleksu. W pierwszej ciąży przytyłam rawie 30kg, w drugiej 17kg, nie udało mi się do tej pory wrócić do wagi sprzed ciąży (nadal mam plus 10kg), ale przestałam się tym przejmować i od razu zrobiła mi się lżej 😉

Maj był bardzo gorący w tym roku, chyba od lat nie był tak upalny wręcz. Dzieci były zachwycone.

CZERWIEC

Spełniłam małe marzenie Amelki, uszyłam jej fioletowy fartuszek z falbanką w którym wystąpi w szkolnym przedstawieniu z okazji Dnia mamy i taty.

Zostaliśmy opiekunami około 500set mini żabek w oczku wodnym moich rodziców.

Okazało się, że nie tylko Amelia ma problem z ojcem 😀

Pod koniec czerwca ścięłam włosy. Od 10 lat nosiłam długie, a skróciłam do szyi – dla mnie to ogromna zmiana.

Byłam też na kolejnej blogerskiej konferencji, tym razem w Łodzi. See Bloggers odbywało się zazwyczaj nad morzem, ale niech Was nie zmyli nazwa, bo to najmniej ważna rzecz. Kolejna ważna konferencja którą staram się odhaczyć w kalendarzu, ważna pod względem merytorycznym jak i spotkań z ludźmi. Jeśli macie możliwość i dostaniecie się na nią, jedźcie i korzystajcie z wiedzy innych.

LIPIEC

Nie mógł się zacząć lepiej ! Wyjazd na koncert Beonce do Warszawy,  aleeee Beyonce jak Beyonce – torpeda, ale ja tam pojechałam razem z moimi BFF Olą i Agą. Cudowne chwile. Co ciekawe to to, że dziewczyny poznałam przez instagram i uwierzcie mi, że nie znam fajniejszych babek od nich. Zawsze mogę na nie liczyć, spotykamy się kiedy możemy (Szczecin-Gdańsk-Katowice), codziennie dzwonimy do siebie i serio czuję, że to jest TO.

 

10.07 – save the date – URODZINY PANI PIĘKNOŚCI. Amelka skończyła 5 lat. Niewiarygodne jak ten czas szybko ucieka kiedy my dobrze się bawimy 😉

a 20 lipca obudziliśmy się na Madagaskarze. To była jak do tej pory wycieczka życia. Pojechaliśmy tam na zaproszenie biura podróży wraz z innymi twórcami internetowymi. Bez dzieci, tylko my. Było wspaniale. Widoki, przyroda, kultura i skrajnie różne warunki to coś co zostanie z nami na długo w pamięci.

SIERPIEŃ

Zaczyna się najlepiej jak może – URODZINY BORYSIAKA. Dwa lata, DWA, a jeszcze niedawno kopał mnie od środka.

Brałyśmy udział w bardzo ważnym projekcie informującym o skutkach picia alkoholu w ciąży – KAMPANIA WALKI Z FASD. Szalenie ważne jest dla mnie to w co się angażujemy, wybieram projekty takie które zatrzęsły moim sercem i są ważne. Dziękuję organizatorom i twórcom tej kampanii za możliwość uczestniczenia w niej.

Standardowo całe lato spędzamy aktywnie, nie nudzimy się ze sobą. Szczecin daje nam sporo możliwości spędzania czasu, więc organizujemy go tak aby cały dzień wykorzystać na maksa.

Oczywiście nie byłabym sobą gdybym nie zorganizowała jakiejś letniej sesji. Ania ‚W Obiektywie Ani’ to już chyba nasz rodzinny fotograf na zawsze. Tym razem udało się nam zrobić fajne, rodzinne zdjęcia niedaleko domu na marinie.

Sierpień kończy nie równie dobrze jak zaczął. Zostałam nominowana przez Pana Marszałka na ambasadora unijnego projektu realizowanego w Szczecinie. Jest to projekt „Zachodniopomorskie Małe Skarby”, który ma na celu pomagać mamom które chcą wrócić do aktywności zawodowej po urlopie macierzyńskim (więcej o projekcie znajdziecie w poprzednich postach – zachęcam, ponieważ cały czas jest on aktywny).

WRZESIEŃ

Amelia poszła do nowej grupy przedszkolnej. Tak prawidłowo to jest to grupa zero (zerówka), ale jako 5 latka może chodzić tam przez 2 lata, albo możemy zadecydować o wcześniejszym pójściu do 1 klasy (czego nie zrobimy). Nowa grupa, nowe dzieci, nowa pani, nowe zasady, wszystko nowe. Trochę się bałam czy nie będzie jakiegoś „dramatu”, ale zniosła to lepiej niż my chyba.

Pierwsze okulary (na stałe). Uroczo w nich wygląda i od razu zrozumiała, że są jej potrzebne, nie chciała ściągnąć.

Odezwał się do Przemka DKMS, że potrzebują jego pomocy, a bardziej to jego bliźniak genetyczny jest w potrzebie. Całą historie opisałam na blogu, serdecznie zapraszam do poczytania. Było nam niezmiernie miło brać udział w promowaniu DKMSu, to jedna z tych akcji w które wkładam całe serce.

A tak żeby nie było mi w sierpniu zbyt nudno, to wymyśliłam sobie przemalowanie mebli w dziecięcym pokoju. Miałam dość białego i wprowadziłam nieco koloru na szafie i łóżkach. Wyszło nieźle, ale jak to zazwyczaj u mnie bywa, pomysł jest prosty – gorzej z realizacją, trochę czasu mi to zajęło.

Koniec września żegnaliśmy w parku dinozaurów. Dzieci były zachwycone, my też. Fajne miejsce, warto odwiedzić w sezonie – Bałtycki Park Dinozaurów & Safari Wrzosowo.

 

PAŹDZIERNIK

Był równie ciepły co lipiec czy sierpień. Lato nie chciało nas opuścić, a nam to pasowało. Długie spacery, wspólnie spędzony czas i mnóstwo miłości. Cały czas pracowaliśmy też nad otwarciem nowej firmy i sklepu.

Od 17 października rozpoczynał się Restaurant Week w całej Polsce, a my zostaliśmy zaproszeni do bycia szczecińskimi ambasadorami tej akcji. Przez kilka dni testowaliśmy festiwalowe dania w 5 restauracjach, każda inna, każda wyjątkowa na swój sposób. Zachęcam do zapoznania się z ideą tego wydarzenia, ponieważ może w tym roku to Wy skusicie się do spróbowania czegoś nowego w restauracjach które będą brały udział w wydarzeniu.

A skoro nadal mieliśmy istne jesienne lato, to nie mogliśmy nie wykorzystać tej okazji do kolejnej rodzinnej sesji, tym razem przed obiektywem Agi Tylki. Tak pięknej i ciepłej jesieni nie pamiętam. Zdjęcia to dla nas przyjemność, możemy uchwycić mijający moment na dłużej i chyba dlatego robimy ich tak sporo. Moim zdaniem warto, warto inwestować we wspomnienia (cała sesja również na blogu).

LISTOPAD

Mamy niesamowite szczęście, farta przy spełnianiu marzeń, nie wiem jak to nazwać, ale trafiają nam się tak cudowne współprace które zostawiają nam w pamięci przygody do końca życia. Tak też było na samym początku miesiąca. Z marką F&F oraz Disney polecieliśmy całą rodziną do Paryża do Disneylandu. Magiczny weekend wypełniony atrakcjami dla każdego. Nie wiem ile razy pokazała się w oku łza, ale mam wrażenie, że non stop byłam wzruszona i poruszona magią tego miejsca. Nie było tam żadnych smutasów, każdy był uśmiechnięty i zadowolony, skłonny do pomocy i życzliwy. Cudowne miejsce dla dzieci i dorosłych. Poznaliśmy przemiłe dziewczyny z Disneya, F&F oraz naszego przewodnika Christophera, który oprowadzał nas po parku przez te 3 dni. Do tej pory utrzymujemy kontakt i mam nadziej, że jeszcze kiedyś tam wrócimy, tfu ja wiem, że tam wrócimy. Za ok 2 lata zostanie dobudowany świat Frozen oraz park Marvela, wtedy zabieramy znajomych i lecimy tam z powrotem.

OK, chcąc pozostać w temacie, tydzień później pojechałyśmy z Amelką do Gdańska na Disney On Ice. Weekend spędziłyśmy u Oli i Marty co mam nadzieje stanie się nasza małą tradycją 😉 to był nasz drugi raz.

Listopad upływał nam powoli, dużo spraw dotyczyło firmy, większość czasu spędzaliśmy na tworzeniu kolekcji, dopinaniu spraw na ostatni guzik, trochę stresu i nerwów.

Niestety były też te mniej miłe informacje jak moja choroba. Od lata zmagałam się z badaniami cytologicznymi. Zła/nieprawidłowa cytologia przeczołgała mnie po wszystkich etapach badań, dążąc do wykrycia raka szyjki macicy.

GRUDZIEŃ

Nie mogło być inaczej niż sesja Świąteczna u Ani. Uwielbiam te sesje, to najpiękniejsza pamiątka na lata. Po zdjęciach widać jak zmieniają się dzieci i jak szybko rosną (sesja na blogu).

W Mikołajki zameldowałam się w szpitalu na oddziale ginekologicznym. Następnego dnia miałam operacje (konizacja szyjki macicy). Wyniki badań miały przyjść w przeciągu tygodnia/dwóch. Po tygodniu odebrałam kopertę, którą otworzyłam dopiero w aucie. To był bardzo emocjonujący moment. Rak na szyjce okazał się w stadium przedinwazyjnym i został w całości usunięty. Radość i ulga, ale też konieczna kontrola cytologiczna co pół roku. Pamiętajcie – BADAJCIE SIĘ !!!

10 grudnia ruszyła JAGAbaby – marka którą tak długo przygotowywaliśmy. Ledwo co wyszłam ze szpitala, a emocje nadal nie opadają. Nie mogło mnie nie być z Wami na otwarciu. Zaskoczyliście nas wszystkich licznym udziałem, pierwszymi zakupami i przemiłymi słowami wsparcia. Mam wspaniałą społeczność na swoich mediach społecznościowych, która zawsze jest z nami. DZIĘKUJEMY.

Grudzień kończy się rodzinnie, szczęśliwie i z nadzieją na przyszły rok. Przyszedł do nas nawet Mikołaj, a że śniegu brak to ubrał adidasy 😉

a JAGAbaby w między czasie  przeniosła się do nowego biura.

Sylwester w domu z dziećmi, ten rok był mocno intensywny, ale tak pozytywnie, bo co nas nie zabije to nas wzmocni – prawda!

ŻYCZĘ WAM POMYŚLNOŚCI W TYM NOWYM ROKU, ZDROWIA I SAMYCH UŚMIECHÓW ❤️

 

Do następnego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

jeden + dziesięć =

Mamowymi Oczami