Bardzo prywatnie o przyjaźni

Nie chciałam wylewać w tym miejscu swoich żali i zażaleń, ale gdzie mam to zrobić 😉 mój mężczyzna ma już po dziurki w nosie słuchania mojego narzekania a z nikim innym o tym nie rozmawiam, bo nie.

Całe liceum, później studnia miałam kupę znajomych i garstkę przyjaciół. Nie wiem jak to się dzieje, ale faceci w tym temacie górują nad nami bez dwóch zdań, dla nich przyjaźń to świętość a dla przyjaciół są w stanie zrobić wiele jak i nie wszystko. A co z nami-kobietami? Czasem uda mi się natrafić na takie przyjaźnie, ale zazwyczaj są to dwie dziewczyny, rzadko 3-4. Wydaje mi się, że taka przyjaźń pomiędzy kobietami jak np. możemy zobaczyć pomiędzy dziewczynami z „seksu w wielkim mieście” nie istnieje :/ przynajmniej ja takiej nigdy nie doświadczyłam…na dłużej. Moje przyjaźnie przychodziły z nową szkołą, nowym etapem w życiu, pod wpływem sama nie wiem czego. Szczerze to mentalnie (jeśli chodzi o ten temat) czuję się facetem:P tylko nie mogę znaleźć sobie podobnego odpowiednika dla mnie. Na studiach miałam wspaniałe koleżanki, myślałam, że to właśnie będzie TO, przyjaźń na całe życie:) ale niestety…część dziewczyn wyjechała, część ma swoje życie…a ja zaszłam w ciążę. Nie wiem dlaczego, ale wydaje mi się, że przez to stałam się „mniej atrakcyjna” dla towarzystwa. Nie chodziłam na imprezy a po porodzie to już w ogóle. Tyle osób zapowiadało się z wizytą, że muszą poznać Amelię i co? i nic. Tak jak się zapowiadali to na tym stanęło;) No ale cóż, przecież nie mogę na siłę ciągnąć do siebie kogoś kto nie czuje tego co ja. Żeby było śmieszniej moje koleżanki mnie olewały a przyjaciele mojego Przemka odwiedzali nas regularnie :))) i to nie były kobiety!!! tak moje Panie, mężczyźni okazali się lepsi. Amelia ma dużo fajnych wujków;) na których mogę polegać też ja.

Kolejnym etapem przyjaźni są koleżanki w „twojej” sytuacji. Też są matkami, nie spotykają się zbyt często gdzieś bez dzieci, schadzki są na placu zabaw;) Wydawało mi się, że takie znajomość mają szansę na dłuższą znajomość…no niby tak, aleee zawsze jest ale. Umówimy się na spacer z maluchami, pogadamy, poplotkujemy a później przez miesiąc cisza i tak w kółko. Na początku można powiedzieć, że napastowałam takie koleżanki dzieciate smsami, telefonami „co robicie, idziecie na dwór” itp. teraz już mi to nie pasuje, czuje się dziwnie…wychodząc wiecznie z inicjatywą. Nie wiem może coś jest nie tak ze mną??? Zawsze uważałam, że jestem osobą kontaktową i nie mającą problemów a adaptacją wśród ludzi…a tu taki zonk. No nic, trzeba jakoś sobie radzić 🙂 Moim odpowiednikiem udanej znajomości i kontaktu z innymi matkami na co dzień jest instagram. Tak wiem, internetowe przyjaźnie itp. nie są najmądrzejsze 😛 ale z drugiej strony każda z nas (mam siedzących z maluchem w domu) ma potrzebę kontaktu ze światem! Ja nie jestem inna. Na prawdę można tam zaprzyjaźnić się – nawet jeśli to przyjaźń wirtualna, to dalej przyjaźń – z inną matką/kobietą/dziewczyną. Żałuję, że większość z Tych dziewczyn które poznałam mieszka daleko ode mnie. Czasem widzę, że te które gdzieś blisko siebie mieszkają spotykają się od czasu do czasu:) Dla mnie rewelacja! Zazdroszczę:D

Nie płaczę po kątach z tego powodu jak to wygląda u mnie, ale czasem jest mi po prostu przykro. Nie jestem osobą chowającą w sobie urazę i nie mam pretensji do nikogo, w końcu każdy z nas ma takie życie jakie sobie ułoży, ja układam sobie życie z moją rodziną i może kiedyś trafi mnie piorun z jasnego nieba i spadnie mi jakaś przyjaciółka na garba:D chętnie przygarnę;)

 

Do następnego, xoxo.

19 komentarzy

  1. To jakbym czytala o sobie 😉 Mieszkalam w Policach k/Szczecina, pozniej do liceum chodzilam do Szczecina, tam tez trenowalam. Znajomosci zawarte tu i tam jakos sie rozlecialy, tymbardziej jak sie wyprowadzilam za granice. Jeszcze utrzymywalismy kontakty przez FB, jak jezdzilam do PL to tez wychodzilam z inicjatywa spotkania, a jak juz zaszlam w ciaze to czuje to samo co Ty, ze stalam sie mniej ‚atrakcyjna’ towarzysko bo zaczelam inny rozdzial w zyciu, a one albo studiuja, albo pracuja i prowadza swoje zycie jeszcze bez dzieci 😉
    Wiadomo, jestem kobieta i brakuje mi czasem spotkan z dziewczynami ale nie mozna miec wszystkiego. Jestem szczesliwa ze jestem w ciazy i to jest teraz dla mnie najwazniejsze. Jednak na sile wsparcia i dobrego slowa nie chce. Wole nie miec nic, niz miec cos na sile. Dlatego tak jak piszesz, internetowe znajomosci sa przydatne, niektore dziewczyny wiedza co czujesz, milo jest pogadac o podobnych sytuacjach, problemach z kims kto Cie rozumie, bo takich osob jest duzo. Takie osoby sie ceni, a kiedys moze uda sie z kims spotkac 😉

    1. Myślę, że to nie tylko nasza zagwozdka:) ale nic na siłę, tak jak piszesz. Silne babki jesteśmy, więc prędzej czy później ktoś się znajdzie odpowiedni:)

  2. Mam jeszcze pytanie nie na temat – na instagramie dodajesz zdjecia i czasem masz na nich napisy typu ‚sweet dreams’ albo cos innego. Wiele osob tez czasem ma jakies rysunkowe obrazki. Wiem ze na pewno jest jakas aplikacja z tego typu rzeczami ale nie moge nic konkretnego znalezc. Uzywasz moze jakiejs? 😉

    Pozdrawiasy dla Was 🙂

    1. Wiesz co ja mam aktualnie Nokię Lumię i tam w sklepie są rożne aplikacje (bezpłatne też, ja ich używam) które pozwalają robić takie rzeczy na zdjęciach, np. Fhotoroom, Adobe Photoshop express, Beautiful Photo, Fantasia Painter Free, Nokia Kreatywne Studio…jest tego mnóstwo, ja mam kilka bo nie w każdym jest wszystko czego chciałabym użyć 😉

  3. nie zastanawiałam się nad tym wcześniej, ale kurcze! trafiłaś w sedno!!! Od kiedy założyłam konto na Insta (tylko w sumie po to by móc oglądać zdjęcia, uwielbiam zdjęcia! szczególnie dzieciaków, ich pokoików, ciuszków itp….no, jak większość mam) jakoś tak milej mi się pije kawkę, humor poprawia się po przeczytaniu kilku rozmów mamowych 🙂 Czasem coś dodaję, rzadko…ale czuję że jest tyyyle babeczek które mają takie dni jak ja… 🙂 z maluchem, jego ząbkami, humorkami, zabawami itp. aż mi szkoda bo niedługo wracam do pracy będę musiała się nieźle pogimnastykować, żeby znaleźć czas na te kawki z insta… Lubie takie znajomości-nieznajomości 🙂 lepsze to niż plotkujące mamy z piaskownicy.

  4. Wypisz wymaluj moja sytuacja, u mnie dodatkowym czynnikiem jest moja przeprowadzka na wieś i sąsiedztwo samych „starych” osobników które juz odchowały swoje pociechy :/
    Moim lekarstwem stał się internet i te netowe „przyjaźnie”, choć nie powiem brakuje mi damskiego powiernika 🙁

  5. Nic na siłę… jestem w Twoim wieku… w 2013 wzięłam ślub i urodziłam dwie cudowne córeczki… tez wychodziłam z inicjatywą przez cały czas.. pisałam do koleżanek z liceum, studiów, pracy… starałam się być aktywna towarzysko… jednak nie zawsze dawałam rade być wszędzie i zawsze (tym.bardziej, że mój mąż jest marynarzem I nie zawsze udawało mi.sie zorganizować opiekę nad dziewczynkami). Myślałam, że moje znajomości „przetrwają” małą próbę czasu oo urodzeniu drugiej córki, gdy musiałam ogarnąć temat przy noworodku i 17 miesięcznej córce… ale oprócz gratulacji z okazji narodzin i zapewnieniu, że jestem dzielna mama .. żadnej pomocy.. wpadniecia na kawę, spacer.. zapytania co tam, jak sobie radzisz … nie uswiadczylam. Szkoda, że tak jest… bo brakuje mi takich zwykłych babskich plotek, rozmów…

    1. Dokładnie. Smutne jest to, że gdy „nie pasujemy” już do modelu osoby, którą byłyśmy sprzed dzieci to nagle stajemy się niewidoczne dla naszego byłego towarzystwa. Tak na prawdę to nic się nie zmieniło w naszych głowach w stosunku do przyjaźni/znajomości a czasem mam wrażenie, że ludzie czują jakiś dziwny dystans, skąd to? Raz odmówię, że nie przyjdę – bo nie mogę faktycznie, innym razem już nie zadzwonią „bo ona ma dziecko i nie będzie mogła” i tak spirala się nakręca. Przestałam się tym przejmować, sama wychodzę z inicjatywą lub odpuszczam bo to nie jest powód do stresów już. Mam znajomych których mogę ‚opierdzielić’, że się nie odzywają i takich którzy są (jest ich niewielu), a reszta poszła sobie w świat i mnie nie interesuje 😉

      1. Zgadzam się z Tobą… dobrze, że podjelas ten temat… człowiek chociaż trochę może z siebie wyrzucić 🙂 szkoda, że tak daleko mieszkasz 🙂 cchętnie bym na ‚plotki ‚ się umowila :)) pozdrawiam i życzę tej najprawdziwszej wersji przyjaźni 🙂

  6. Ujęłaś to wszystko w taki sposób, ze czytając miałam wrażenie, ze to sa moje słowa. Ja tez od kad urodziłam stałam sie mało atrakcyjna dla niektórych znajomych, a najgorsze jest w tym wszystkim to, ze moge liczyć na tych po których nie spodziewałabym sie takiego wsparcia. Na ulicy zawsze z nutka zazdrości patrzę na dziewczyny, ktore spacerują razem i wspólnie wymieniają sie doświadczeniami i nie tylko. Niestety wszystkiego miec nie mozna, ale najważniejsze jest to, ze mamy tak wspaniałe dzieci:) pozdrawiam Ciebie i Twoja przeurocza córkę:)

  7. Czytając czułam jak mi gulasz rośnie… Myslalam kurde to mnie ! Sprawy nie ułatwiłaprzeprowadzka najpierw z Bydgoszczy do Trójmiasta a teraz z Gdyni do Bydgoszczy. Mój mąż śmieje się, ze są dni kiedy musi być moja najlepszą przyjaciółka ☺
    Pozdrawiam z domowego szpitala

  8. Czytając czułam jak mi gulasz rośnie… Myslalam kurde to mnie ! Sprawy nie ułatwiłaprzeprowadzka najpierw z Bydgoszczy do Trójmiasta a teraz z Gdyni do Bydgoszczy. Mój mąż śmieje się, ze są dni kiedy musi być moja najlepszą przyjaciółka ☺
    Pozdrawiam z domowego szpitala
    Marta

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

cztery − dwa =

Mamowymi Oczami