PODSUMOWANIE marca u C.N Mamma ❤

Dziś minął dokładnie miesiąc odkąd zajmuje się projektem „pierwsza doba życia”  w Centrum Narodzin Mamma ❤ . Powiem Wam, że pierwsze spotkanie z mamami i ich maluchami były dla mnie pełne mieszanych uczuć i emocji. 1go marca w niedzielę byłam u dwóch przystojniaków : Aleksandra i Jakuba, po nich miałam przyjemność fotografować kolejnego chłopca i również Aleksandra a wisienkami na torcie były dwie śliczne dziewczynki : Amelia i Laura. Niestety pod koniec miesiąca dopadło mnie lekkie przeziębienie i kiedy dostałam informację o kolejnych trzech maluchach mało nie popłakałam się, że nie mogę pojechać – logiczne, że nie powinnam! Dzieci o których dziś mówię to maluszki których rodzice wyrazili zgodę na publikacje zdjęć i chęć współpracy przy naszym projekcie, za co im niezmiernie dziękuję i serdecznie pozdrawiam <3

Trochę słów o moich obawach. Tak, moje obawy były większe niż to było potrzebne:) Bałam się, że nie dam rady nie tyle co „fizycznie” ze zdjęciami ale emocjonalnie z rodzicami dzieci. Ja nie miałam obaw kiedy położna/pielęgniarka/ktoś z rodziny brał Amelkę jak była taka tycia, ale nie byłam z nią na sesji noworodkowej i nikt „obcy” nie dotykał jej, nie przekładał, nie przebierał, nie układał po swojemu. Na początku czułam się nieswojo przy tych mamach. Zazwyczaj maluchy leżały w swoich łóżeczkach a ja tylko jeździłam nimi w poszukiwaniu dobrego światła w sali. Nie byłam do końca przekonana czy mogę zapytać  mamy czy mogę ułożyć dziecko inaczej niż leży. Teraz jak o tym pomyślę to łapię się za głowę. Przecież jestem tam bo One tego chcą, ufają mi i w ich oczach maluje się tylko miłość do dziecka a ciekawość i zainteresowanie projektem aż kipi w rozmowie. Zawsze przed wejściem do nowo narodzonego dziecka myję ręce (może to wydaje się dla Was logiczne, ale niestety nie dla wszystkich jest sprawą oczywistą), moja osobista mama jest z zawodu położną więc nauki nie idą w las 😉 Kiedy przychodziła do mnie wiadomość, że rodzice zgadzają się na zdjęcia i mogę przyjechać miałam miliony pomysłów na ujęcia. Życie weryfikuje moje pomysły a dzieci są nieprzewidywalne:) Nie raz musiałam zostawić malucha i wyjść bo akurat „nie miał nastroju” i mama musiała dostawiać do piersi dla uspokojenia, albo tuż przed moją wizytą akurat wstał i kręcił się tak, że ciężko było okiełznać go do dobrego zdjęcia. Na początku najlepszym modelem jest model śpiący ;D a dzieci budziły się akurat jak przychodziłam. Po pierwszych zdjęciach nie byłam do końca zadowolona z efektu. Tłumaczę sobie to tym, że to pierwszy raz i następny będzie lepszy. Po następnym byłam podekscytowana, że udało mi się mniej więcej zrobić to co sobie założyłam, a przy trzecim razie był pełen luz. Duże znaczenie ma podejście rodziny do tego wszystkiego. Kiedy przychodzę i położna wprowadza mnie do pokoju gdzie akurat są odwiedziny taty czy znajomych to dziwnie się czułam – Oni patrzą mi na ręce! Ale szybko mi przeszło:) Ludzie są przemili w takich okolicznościach. Mamy lekko zmęczone, tatusiowie sobie żartują i grzecznie wykonują moje prośby:))) Nikt nie patrzy krzywo kiedy przekładam jego malucha, kiedy okrywam tak jak mi pasuje. Uwielbiam głaskać dziecko po głowie i dzieci też to lubią, są takie delikatne! Nie mam fiksacji na punkcie zapachu noworodka, ale kiedy jestem na sali to pachnie niesamowicie dzieckiem i wspomnienia wracają. Tak jak już wspominałam na pewno NIE PAMIĘTAM już jak Amelka była taka malutka 🙁 brakuje mi tego chyba.

Oby było jak najwięcej takich cudnych dzieci i obym mogła dalej uwieczniać ich pierwsze dni życia <3 Jest to niesamowicie wzniosłe uczucie dla mnie i wiem, że robię to co kocham i to co sprawia, że jestem zadowolona z życia.

A to moi marcowi bohaterowie i bohaterki ❤

kolaż marzec1

Do następnego, xoxo.

3 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

four × 5 =

Mamowymi Oczami